Dom bez mozołu, czyli fińska alternatywa

Na w targach mieszkaniowych odbywających się ostatnio w stolicy widać było tzw. ”gołym okiem”, bez prowadzenia profesjonalnych badań dotyczących preferencji, że klienci coraz intensywniej szukają alternatywy dla mieszkań oferowanych przez deweloperów po 8 czy 10 tysięcy zł za m. kw. Drastycznie rosnące ceny mieszkań w Polsce sprawiły, że wśród osób marzących o własnym lokum coraz większym zainteresowaniem cieszą się domy budowane na własnej działce. Jednym z najbardziej przekonywających argumentów na rzecz takiej opcji jest fakt, że jeden metr mieszkania w centrum kosztuje tyle, ile budowa 3 – 4 metrów kw. domu na obrzeżach. Ale preferencje klientów dotyczą nie tylko kryteriów cenowych.
Chcą domu, który można wznieść
i zasiedlić w ciągu jednego sezonu,
zbudowanego jakby mimochodem,
bez wielomiesięcznego mozołu, niekłopotliwie,
szybko, czysto, ekologicznie,
bez stosów cegieł, chmur
cementu i zrytej ziemi ze skrzepami
betonu. Szukają alternatywy dla konstrukcji ciężkich, opartych na cegle i żelbecie, wymagających niekończącego się szalowania, wylewania, murowania, ocieplania, docieplania, tynkowania itp. Z pewnością taką alternatywą mogą być sprawdzone pod każdym względem wysokiej jakości drewniane fińskie budownictwo. Niedawno opiniotwórczy tygodnik „Polityka” dowodził, że hitem sezonu są Polsce domy z bali. Od 2005 r. liczba obiektów mieszkalnych budowanych w systemie fińskim, skandynawskim nazywanym także kanadyjskim wzrasta o blisko 100 proc. rocznie. W kraju działu już około 1500 firm zajmujących się budownictwem drewnianym i w technologii szkieletowej. Oferta jest zróżnicowana, ale dom w stanie surowym (bez instalacji) można niekiedy postawić już w cenie 900 – 1 tys. zł za m. kw. Następny tysiąc to koszt doprowadzenia do stanu gotowości do użytkowania. W Polsce pojawiają się również pierwsze projekty deweloperskie związane z budową fińskich domów.
Dom bez mozołu, czyli fińska alternatywa fragment 20

2009-03-30 22:18:43