PAN TADEUSZ, KSIĘGA PIĄTA |
Ale znowu poważnie nastroiła lice, Wstała i przechodząc się wszerz i wzdłuż alkowy, Dzierżąc palec przy ustach, tymi rzekła słowy: "Kochana Zosiu, już też całkiem zapominasz I na stan, i na wiek twój; wszak to dziś zaczynasz Rok czternasty, czas rzucić indyki i kurki. Fi! to godna zabawka dygnitarskiej córki. I z umurzaną dziatwą chłopską już do woli Napieściłaś się! Zosiu! patrząc, serce boli; Opaliłaś okropnie płeć, czysta cyganka, A chodzisz i ruszasz się jak parafijanka. Już ja temu wszystkiemu na przyszłość zaradzę, Od dziś zacznę, dziś ciebie na świat wyprowadzę, Do salonu, do gości, - gości mamy siła, Patrzajżeż, ażebyś mnie wstydu nie zrobiła". Zosia skoczyła z miejsca i klasnęła w dłonie, I ciotce zawisnąwszy oburącz na łonie, Płakała i śmiała się na przemian z radości. "Ach, Ciociu! już tak dawno nie widziałam gości; Od czasu, jak tu żyję z kury i indyki, Jeden gość, co widziałam, to był gołąb dziki; Już mi troszeczkę nudno tak siedzieć w alkowie, Pan Sędzia tłumaczenie nawet mówi, że to źle na zdrowie". "Sędzia, przerwała ciotka, ciągle mi dokuczał, Żeby cię na świat wywieść, ciągle pod nos mruczał, Że już jesteś dorosła; sam nie wie, co plecie, Dziaduś, nigdy na wielkim niebywały świecie. Ja wiem lepiej, jak długo trzeba się sposobić Panience, by wyszedłszy na świat, efekt zrobić. Wiedz Zosiu, że kto rośnie na widoku ludzi, Choć piękny, choć rozumny, efektów nie wzbudzi, Gdy go wszyscy przywykną widzieć od maleńka. Lecz niechaj ukształcona, dorosła panienka Nagle ni stąd, ni zowąd przed światem zabłyśnie, Wtenczas każdy się do niej przez ciekawość ciśnie, Wszystkie jej ruchy, rzuty oczu jej uważa, Słowa jej podsłuchiwa i drugim powtarza; A kiedy wejdzie w modę raz młoda osoba, Każdy ją chwalić musi, choć i nie podoba. Znaleźć się, spodziewam się, że umiesz; w stolicy Urosłaś. Choć dwa lata mieszkasz w okolicy, Nie zapomniałaś jeszcze całkiem Peterburka. No, Zosiu, toaletę rób, dostań tam z biurka, Nagotowane znajdziesz wszystko do ubrania. Spiesz się, bo lada chwila wrócą z polowania". Wezwano pokojowę i służącą dziewkę; W naczynie srebrne wody wylano konewkę, Zosia, jak wróbel w piasku, trzepioce się; myje Z pomocą sługi ręce, oblicze i szyję. Telimena otwiera petersburskie składy, Dobywa flaszki perfum, słoiki pomady, Pokrapia Zosię wkoło wyborną perfumą (Woń napełniła izbę), włos namaszcza gumą. Zosia kładnie pończoszki białe, ażurowe, I trzewiki warszawskie białe, atłasowe; Tymczasem pokojowa sznurowała stanik, Potem rzuciła na gors pannie pudermanik; Zaczęto przypieczone zbierać papiloty, Pukle, że nazbyt krótkie, uwito w dwa sploty, Zostawując na czole i skroniach włos gładki; Pokojowa zaś świeżo zebrane bławatki Uwiązawszy w plecionkę daje Telimenie; Ta ją do głowy Zosi przyszpila uczenie, Z prawej strony na lewo: kwiat od bladych włosów Odbijał bardzo pięknie, jak od zboża kłosów! Zdjęto puderman, całe ubranie gotowe. Zosia białą sukienkę wrzuciła przez głowę, Chusteczkę batystową białą w ręku zwija I tak cała wygląda biała jak lilija. Poprawiwszy raz jeszcze i włosów, i stroju, Kazano jej wzdłuż i wszerz przejść się po pokoju; Telimena uważa znawczyni oczyma, Musztruje siostrzenicę, gniewa się i zżyma; Aż na dygnienie Zosi krzyknęła z rozpaczy: "Ja nieszczęśliwa! Zosiu, widzisz, co to znaczy Żyć z gęśmi, z pastuchami! tak nogi rozszerzasz Jak chłopiec, okiem w prawo i w lewo uderzasz, Czysta rozwódka! - Dygnij, patrz, jaka niezwinna!" "Ach, Ciociu! rzekła smutnie Zosia, cóż ja winna, Ciotka mnie zamykała; nie było z kim tańczyć, Lubiłam z nudy ptastwo paść i dzieci niańczyć; Ale poczekaj, Ciociu, niech no się pobawię Trochę z ludźmi, obaczysz, jak się ja poprawię". "Już, rzekła ciotka, z dwojga złego lepiej z ptastwem Niż z tym, co u nas dotąd gościło, plugastwem; Przypomnij tylko sobie, kto tu u nas bywał: Pleban, co pacierz mruczał lub w warcaby grywał, I palestra z fajkami! to mi kawalery! Nabrałabyś się od nich pięknej manijery. PAN TADEUSZ, KSIĘGA PIĄTA tłumaczenie fragment 40 |
| 2008-11-11 16:00:08 |
Inne artykuły :
- Druk offsetowy
- Marka banku wpływa na decyzje kredytowe
- Prognozy na jesień 2008
- W pustyni i w puszczy, rozdział 4, str.2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 12, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 17, str. 2
- Efektywny rynek nieefektywnej wyceny
- Obsługa techniczna skrzyni biegów
- Obsługa techniczna układu hamulcowego
- Prus Lalka, Tom 2 rozdział 17
- Prus Lalka, Tom 2 rozdział 18
- 69 gorących zabaw dla par
- Bądź swoim najlepszym przyjacielem
- Jaki kredyt?
- Malcy - Anton Czechow