Prus Lalka, Tom 2 rozdział 17 |
Wokulski został sam.
"Paryż czy Warszawa?. - myślał. - Tam wielki cel, ale niepewny, biuro tłumaczeń tu paruset ludzi. Na których nie mogę patrzeć." - dodał po chwili. Zbliżył się do okna i jakiś czas wyglądał na ulicę, po prostu ażeby się przemóc. Ale wszystko drażniło go: ruch powozów, bieganina pieszych, ich zafrasowane lub uśmiechnięte twarze. Najbardziej zaś rozstrajał go widok kobiet. Zdawało mu się, że każda jest uosobieniem głupoty i fałszu. "Każda znajdzie swego Starskiego, prędzej lub później - myślał.- Każda go szuka." Wkrótce znowu odwiedził Wokulskiego Szuman. - Mój drogi - zawołał od progu śmiejąc się - choćbyś miał mnie wyrzucić za drzwi, będę cię prześladował wizytami. - Ale owszem, przychodź jak najczęściej - odparł Wokulski. - Więc zgadzasz się?. Wybornie!. To połowa kuracji.Co znaczy jednakże silny mózg!. Po niecałych siedmiu tygodniach ciężkiej mizantropii już zaczynasz tolerować gatunek człowieczy, i to jeszcze w mojej osobie. Prus Lalka, Tom 2 rozdział 17 biuro tłumaczeń fragment 540 |
| 2008-11-07 18:36:48 |
Inne artykuły :
- Technologia w nieruchomościach cz.1
- Historia międzynarodowego rynku walutowego
- Prognozy na jesień 2008
- W pustyni i w puszczy, rozdział 6
- W pustyni i w puszczy, rozdział 12, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 24, str. 3
- W pustyni i w puszczy, rozdział 27, str. 1
- W pustyni i w puszczy, rozdział 33, str 3
- W pustyni i w puszczy, rozdział 41, str 3
- W pustyni i w puszczy, rozdział 45, str. 3
- Wolumen wyprzedza cenę
- Drzwi i mechanizm zamykający
- TRANSPORTOWANIE AUTOBUSU
- Angielskie przyimki, prepositions
- Osiedla podwarszawskie oczami pośredników Metrohouse