Prus Lalka, Tom 2 rozdział 18

DUSZA W LETARGU Tego wieczora Wokulski pierwszy raz wyszedł na ulicę i przekonał się, jak jest osłabiony. Kręciło mu się w głowie od turkotu dorożek i ruchu przechodniów, i po prostu bał się zbyt daleko odchodzić od mieszkania. Zdawało mu się, że nie dojdzie
tłumacz angielskiego do Nowego Światu, że nie trafi z powrotem albo że mimo woli zrobi jakiś śmieszny skandal. Nade wszystko zaś lękał się spotkania znajomej twarzy. Wrócił zmęczony i wzburzony, ale tej nocy spał dobrze. W tydzień po odwiedzinach Węgiełka wpadł Ochocki. zmężniał, opalił się i wyglądał na młodego szlachcica. - A pan skąd? - zapytał go Wokulski. - Prosto z Zasławka, gdzie siedzę prawie od dwu miesięcy - odparł Ochocki. - A niechże ich w końcu diabli wezmą, w jakie wpadłem awantury!. - Pan?. - Ja, ja, panie, i w dodatku bez winy. Włosy panu powstaną na głowie!. Zapalił papierosa i prawił: - Nie wiem, czyś pan słyszał, że nieboszczka prezesowa, oprócz drobnej części, cały swój majątek zapisała na cele dobroczynne. Szpitale, domy podrzutków, szkółki, sklepy wiejskie et caetera. A książę, Dalski i ja należymy do grona wykonawców jej woli. Bardzo dobrze!. Już zaczynamy wykonywać, a raczej starać się o zatwierdzenie testamentu, gdy wtem (będzie z miesiąc) wraca z Krakowa Starski i oświadcza nam, że w imieniu pokrzywdzonej rodziny wytoczy proces o zwalenie testamentu. Naturalnie, książę ani ja nie chcemy o tym słyszeć; ale baron, którego podburzyła żona, zbuntowana przez Starskiego, otóż baron zaczyna mięknąć. Nawet z tej racji przemówiliśmy się parę razy, a książę wprost zerwał z nim stosunki.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 18 tłumacz angielskiego fragment 20

2008-11-07 18:37:26