Prus Lalka, Tom 2 rozdział 18

Dmuchnął za granicę, i nie tyle przed impertynencjami, które go zaczęły spotykać, ile przed wierzycielami. Panie! co to za majster. Przecież on ma ze sto tysięcy rubli długów. Nastało długie milczenie. Wokulski siedział tyłem do okna ze spuszczoną głową, Ochocki cicho pogwizdując rozmyślał. Nagle ocknął się i zaczął mówić jakby do siebie: - Co to za dziwna plątanina - życie ludzkie! Kto by się spodziewał, że taki
tłumacz angielskiego cymbał Starski może zrobić tyle dobrego. I właśnie z racji, że jest cymbałem. Wokulski podniósł głowę i pytająco spojrzał na Ochockiego. - Prawda, że dziwne?. - ciągnął Ochocki - a przecież tak jest. Gdyby Starski był człowiekiem przyzwoitym i nie awanturował się z młodą panią baronową, Dalski niezawodnie poparłby jego pretensje do testamentu, ba! dałby mu nawet pieniędzy na proces, gdyż zyskałaby na tym i jego żona. Ale że Starski jest cymbał, więc naraził się baronowi i. uratował zapisy. Tym sposobem nawet nie urodzone jeszcze pokolenia chłopów zasławskich powinny błogosławić Starskiego za to, że umizgał się do baronowej. - Paradoks!. - wtrącił Wokulski. - Paradoks!. To są przecie fakta. A cóż pan sądzisz, czy Starski nie ma zasługi, że uwolnił barona od takiej żony?. Mówiąc między nami, to żaba, nie kobieta.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 18 tłumacz angielskiego fragment 60

2008-11-07 18:37:26