W pustyni i w puszczy, rozdział 6 |
37
A panowie Rawlison i Tarkowski oczekiwali rzeczywiście dzieci, ale nie wśród wzgórz tłumacz on line piaszczystych Wadi-Rajan, dokąd nie mieli ani potrzeby, ani ochoty jechać, lecz w zupełnie innej stronie, w mieście El-Fachen, nad kanałem tegoż nazwiska, przy którym oglądali dokonane przed końcem roku roboty. Odległość między El-Fachen a Medinet wynosi w prostej linii około czterdziestu pięciu kilometrów. Ponieważ jednak nie ma bezpośredniego połączenia i trzeba jechać na El-Wasta, co podwaja niemal drogę, przeto pan Rawlison, rozglądając się w przewodniku kolejowym, czynił następujące wyliczenia: – Chamis wyjechał onegdaj wieczór – mówił do pana Tarkowskiego – i w El-Wasta złapał pociąg idący z Kairu, w Medinet jest zatem dziś rano. Dzieci zapakują się w godzinę. Wyjechawszy wszelako w południe musiałyby czekać na nocny pociąg idący wzdłuż Nilu, a ponieważ nie pozwoliłem Nel jechać nocą, więc wyruszą dziś rano i będą tu zaraz po zachodzie słońca. – Tak – rzekł pan Tarkowski – Chamis musi trochę odpocząć, a Stasiowi pali się wprawdzie w głowie, jednakże gdy chodzi o Nel, można zawsze na niego liczyć. Zresztą posłałem mu także kartę, by nie wyjeżdżali na noc. – Dzielny chłopiec i ufam mu zupełnie – odpowiedział pan Rawlison. – Co prawda, to i ja. Staś przy swych rozmaitych wadach ma prawy charakter i nigdy nie kłamie, albowiem jest odważny, a kłamią tylko tchórze. Energii też mu nie brak i jeśli z czasem zdobędzie się na spokojną rozwagę, to myślę, że da sobie radę na świecie. – Z pewnością. Co zaś do rozwagi, to czy ty byłeś rozważny w jego wieku? 38 – Muszę przyznać, że nie – odpowiedział śmiejąc się pan Tarkowski – ale może nie byłem tak pewny siebie jak on. – To przejdzie. Tymczasem bądź szczęśliwy, że masz takiego chłopca. – A ty, że masz takie słodkie i kochane stworzenie jak Nel. – Niech ją Bóg błogosławi – odpowiedział ze wzruszeniem pan Rawlison. Dwaj przyjaciele uścisnęli sobie dłonie, po czym zasiedli do przeglądania planów i kosztorysów robót. Na tym zajęciu spłynął im czas aż do wieczora. O godzinie szóstej, gdy już zapadła noc, znaleźli się na stacji i chodząc po peronie rozmawiali w dalszym ciągu o dzieciach. W pustyni i w puszczy, rozdział 6 tłumacz on line fragment 20 |
| 2008-10-14 18:04:23 |
Inne artykuły :
- Druk offsetowy
- Dlaczego warto pracować w Metrohouse?
- W pustyni i w puszczy, rozdział 6
- W pustyni i w puszczy, rozdział 11, str. 1
- W pustyni i w puszczy, rozdział 16, str. 1
- W pustyni i w puszczy, rozdział 17, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 22, str. 2
- W pustyni i w puszczy, rozdział 45, str. 1
- Efektywny rynek nieefektywnej wyceny
- Obsługa techniczna skrzyni biegów
- Obsługa techniczna układu hamulcowego
- Sofokles, Antygona
- 69 gorących zabaw dla par
- Bądź swoim najlepszym przyjacielem
- Dom bez mozołu, czyli fińska alternatywa