W pustyni i w puszczy, rozdział 6

Tu przypomniał sobie, co mówiła Fatma, że obaj Sudańczycy należą do pokolenia Dangalów, w którym urodził się Mahdi, i że z tegoż pokolenia pochodzi Chadigi, ojciec Chamisa. Na to wspomnienie serce zamarło mu na chwilę w piersiach, zrozumiał bowiem, że dzieci mogły być porwane nie dla okupu, ale dla zamiany na
tłumacz on line rodzinę Smaina. Ale co z nimi zrobią współplemieńcy złowrogiego proroka? Skryć się na pustyni lub gdzieś nad brzegiem Nilu nie mogą, bo na pustyni pomarliby wszyscy z głodu i pragnienia, a nad Nilem złapano by ich z pewnością. Chyba więc zbiegną z dziećmi aż do Mahdiego. I ta myśl napełniła pana Tarkowskiego przerażeniem, ale energiczny eks-żołnierz prędko przyszedł do siebie i począł przebiegać myślą wszystko, co się stało, a jednocześnie szukał środków ratunku. „Fatma – rozumował – nie miała powodu mścić się ani nad nami, ani nad naszymi dziećmi, jeżeli więc zostały porwane, to widocznie dlatego, aby wydać je w ręce Smaina. W żadnym razie śmierć im nie grozi.
I to jest szczęście w nieszczęściu, ale natomiast czeka je straszna droga, która może być dla nich zgubną.”
I natychmiast podzielił się tymi myślami z przyjacielem, po czym
tak mówił:
– Idrys i Gebhr, jako dzicy i głupi ludzie, wyobrażają sobie, że
zastępy Mahdiego są już niedaleko, a tymczasem Chartum, do
którego Mahdi, dotarł, leży stąd o dwa tysiące kilometrów. Tę drogę muszą przebyć wzdłuż i Nilu i nie oddalać się od niego, gdyż inaczej wielbłądy i ludzie popadaliby z pragnienia. Jedź natychmiast do Kairu i żądaj od chedywa, by wysłano depesze do wszystkich posterunków wojskowych i by urządzono pościg na prawo i lewo wzdłuż rzeki. Szeikom przybrzeżnym przyrzecz za schwytanie zbiegów wielką nagrodę. Po wsiach niech zatrzymują wszystkich, którzy się zbliżą po wodę. W ten sposób Idrys i Gebhr muszą wpaść w ręce władzy, a my odzyskamy dzieci. Pan Rawlison odzyskał już zimną krew. – Jadę – rzekł. – Te łotry zapomniały, że armia angielska Wolseleya śpieszącą na pomoc Gordonowi jest już w drodze i że odetnie ich od Mahdiego. Nie umkną. Nie mogą umknąć. Wysyłam w tej chwili depeszę do naszego ministra, a potem jadę.
W pustyni i w puszczy, rozdział 6 tłumacz on line fragment 100

2008-10-14 18:04:23